Nigdy tego nie robiłam, ale przejdź się do miasteczka w Chosain i tam wiszą takie kartki na murach.
Nie mówię oczywiście o kartkach ze zwykłymi questami, tylko o tych, które dają Ci możliwość zdrady frakcji takiej a takiej. W ten sposób chyba się wymienia jedną frakcję na drugą, wcześniej wrogą. A potem musisz jeszcze odpracować swoje punkty ujemne, co do grosza.
Ephel, ale ta gra ma bawić, a kanibalizm nie każdemu podchodzi

Robienie irytujących questów powtarzalnych, to żadna frajda...
Chodziaż mnie osobiście irytuje większość khitajskich questów frakcyjnych.
Męczenie biednych, przepracowanych strażników na potrzeby frakcji psychopatycznych alchemików (mowa o szkarłatnym kręgu

czy zabijanie bezbronnych, uciekających więźniów dla zabawy... no takie to jakieś też nie w moim stylu. Na marginesie, niektóre z tych questów nadają się na podręcznikowy przykład szkodliwego wpływu gier komputerowych. Bo tylko niektórych irytują, a innych przyzwyczajają
