Ja rozumiem pomoc nowym, robienie z nimi instacji, tłumaczenie działania klasy, nauka walki na arenie itp. To są rzeczy trudne, bo dochodzi się do nich miesiącami, więc pomoc jest wskazana.
Ale co jak ktoś nie ogarnia pierwszego zadania i tego ogromnego obszaru, który musi "przeczesać" żeby znaleźć ociosane kamienie? Nie dość, że jest dialog z Turachem, opis questa w dzienniku, zaznaczony na mapie obszar, zablokowana droga dalej i w dodatku obiekty do "użycia" się jeszcze "świecą"? Nie toleruję ludzi, którzy sami nie myślą, tylko od razu lecą na łatwiznę. A ile się trzeba naklikać żeby skumać jak działa inwentarz? Jeżeli nie mają czasu pomyśleć, to czemu ja mam udzielać mojego czasu na pomoc im?
Ale to taka tam luźna uwaga była, nie myślałem, że się tutaj obrońcy znajdą ludzi, którzy z wyboru zawężają swoją percepcję
Poza tym to i tak puszczają mi nerwy i często pomagam nieogarom z globala.